Agnieszka Raj­kie­wicz

Aga na stronkę
Agnieszka: Po­cho­dzę z Mi­li­cza, gdzie wy­cho­wa­łam się w tra­dy­cyj­nej ro­dzi­nie. Mam 5 sióstr i 4 braci. Moja mama za­wsze kła­dła wielki na­cisk na cho­dze­nie do ko­ścioła w nie­dzielę, na­to­miast tato cho­dził tylko od święta i to nie zawsze.Kiedy mia­łam 15 lat, moja naj­star­sza sio­stra za­pro­siła mnie na spo­tka­nie, na któ­rym wraz z in­nymi ludźmi mo­dliła się i stu­dio­wała Bi­blię. Na po­czątku opie­ra­łam się by tam pójść, po­nie­waż Bi­blia nie była w moim po­ję­ciu czymś, czym mo­gła by się in­te­re­so­wać na­sto­latka. Ba! Ja Jej na­wet nie posiadałam!

Kiedy jed­nak tam po­szłam, bar­dzo mnie do­tknęło to, co tam wi­dzia­łam. Do tej pory zna­łam je­dy­nie mo­dli­twy Oj­cze Nasz i Zdro­waś Ma­rio, a któ­rych tak na­prawdę spe­cjal­nie nie uży­wa­łam. Tam na­to­miast lu­dzie mo­dlili się wła­snymi sło­wami i to wszy­scy na­raz. Za­da­wa­łam so­bie py­ta­nie: co tu się dzieje, nie mogę się sku­pić… ale szcze­rość tych mo­dlitw prze­mó­wiła do mnie i kiedy je­den z tych lu­dzi za­py­tał kto chciałby przy­jąć Je­zusa jako swo­jego Zba­wi­ciela, wie­dzia­łam, że to za­pro­sze­nie jest dla mnie. Wy­szłam do mo­dli­twy. Nie po­czu­łam może nic nad­zwy­czaj­nego ale od tam­tego czasu za­czę­łam z sio­strą cho­dzić na te spo­tka­nia. Po­tem też inne sio­stry i brat. Zbli­ża­łam się do Boga i bar­dzo cie­ka­wiła mnie Bi­blia, a w szcze­gól­no­ści Nowy Testament.

W mię­dzy­cza­sie po­zna­łam chło­paka i za­czę­łam też śpie­wać w ze­spole na im­pre­zach we­sel­nych i dan­cin­go­wych… Wtedy po­mału (trwało to ok. 3–4 lat) od­da­la­łam się od Boga, prze­sta­łam cho­dzić na spo­tka­nia, po­nie­waż chcia­łam się wy­sy­piać po nie­prze­spa­nych no­cach. Moje ży­cie na­brało in­nego biegu — biegu pod prąd. Na­uczy­łam się pić al­ko­hol, ko­kie­to­wać męż­czyzn. Na­wet mnie to ba­wiło. I mimo tego, że wie­dzia­łam, że źle po­stę­puję, moje serce było za­twar­działe wo­bec Boga. Wo­la­łam ży­cie bez Niego.

Moje re­la­cje z mamą były bar­dzo złe, przez co za­czę­łam się bun­to­wać, a na­wet chcia­łam po­peł­nić sa­mo­bój­stwo. Ży­cie zda­wało się być pu­ste i bez żad­nego sensu. Po 8 la­tach, kiedy ze­rwał ze mną chło­pak… czu­łam, że wszystko się wali…

Ja­koś się po­zbie­ra­łam i po­zna­łam Krzy­sia, z któ­rym po roku zna­jo­mo­ści wzię­łam ślub. Wy­da­wało się, że wszystko jest znowu w po­rządku. By­li­śmy szczę­śli­wym mał­żeń­stwem, uro­dzi­łam zdro­wego synka. Mie­li­śmy pro­blemy, jak w każ­dym mał­żeń­stwie, ale da­wa­li­śmy so­bie z tym radę. Jed­nak cze­goś nam brakowało…

Wró­ci­łam do czy­ta­nia Słowa Bo­żego i za­ra­zi­łam tym męża. Sta­ra­li­śmy się co­dzien­nie wie­czo­rem czy­tać Pi­smo Święte i każ­dej nie­dzieli cho­dzi­li­śmy do Ko­ścioła. Sta­ra­li­śmy się żyć zgod­nie z Bi­blią, jed­nak na­dal czu­li­śmy , że coś jest nie tak. Cho­dze­nie do ko­ścioła nie da­wało mi żad­nego wzro­stu. Py­ta­łam Boga co jest grane, dla­czego nie prze­ży­wam Jego obecności???

Bóg szybko od­po­wia­dał na moje py­ta­nia po­przez Słowo Boże. Po­ka­zy­wał, że ży­jemy w nie­prze­ba­cze­niu, w kłam­stwie, w ob­łu­dzie… Aż wresz­cie przy­szedł dzień, w któ­rym wie­dzia­łam, że znów mu­szę zwró­cić się do Je­zusa, któ­rego na ja­kieś 15 lat zo­sta­wi­łam. Pa­dłam na ko­lana i pro­si­łam, aby prze­ba­czył moje grze­chy. Wresz­cie po­czu­łam się wolna i szczę­śliwa. Mój mąż po­czuł to samo i rów­nież przy­jął Je­zusa do swo­jego serca!

Dziś ży­jemy zgod­nie ze Sło­wem Bo­żym. Bi­blia jest dla nas dro­go­wska­zem, po­mocą na każdy dzień i nie wy­obra­żam so­bie in­nego ży­cia! ! Po­nie­waż mu­zyka jest moją wielką pa­sją, dzi­siaj śpie­wam w ze­spole, ale nie na świec­kich im­pre­zach, tylko w ko­ściele. Cie­szę się, że mogę Go uwielbiać.

Dzię­kuję Bogu każ­dego dnia, że tyle lat cze­kał na moje opa­mię­ta­nie, i że te­raz ra­zem z ro­dziną mogę prze­ży­wać Jego obec­ność i ła­skę. Dzię­kuję mo­jej sio­strze Mag­dzie, że nie od­wró­ciła się ode mnie, ale wraz z mę­żem mo­dlili się o nas. Chwała Bogu Najwyższemu!